Nov 22, 2018

Złote czasy dla zasięgu

Jeśli chodzi o zasięgi organiczne, jestem realistą z lekką nutką optymizmu. O coraz słabszych możliwościach dotarcia bezpłatnego pierwszy raz usłyszałem osiem lat temu. Od tego czasu temat powraca jak echo, a wbrew wszelkiej logice, dotarcie naszych stron firmowych, w tym samej agencji, utrzymuje się na dobrym poziomie.

Franciszek Georgiew

Jasne - być może gdyby nie spadkowa tendencja, dziś mielibyśmy kilka razy wyższe dotarcie. Nie obrażamy się na to, że stron o tematyce social media jest tylko więcej i wiąże się z tym fakt, że coraz więcej podmiotów rywalizuje o wolniej wzrastającą pulę odbiorców.

W dzisiejszym wpisie chciałbym zwrócić uwagę na kilka pozytywnych zmian dotyczących zasięgu, o którym narzekacze zapominają już wspomnieć.

1. Trafność zasięgów

Algorytmy Facebooka są coraz doskonalsze. Upraszczając, kiedyś, żeby osiągnąć efekt „x”, należało wyświetlić się 2000 osób. Nie tak dawno był to 1000 osób. Dziś może być to nawet 500. Podobnie z drożejącym zasięgiem w reklamach, który dowozi podobne wyniki.

Aplikacje Facebooka profilują nas na podstawie coraz większej liczby źródeł. Facebook coraz skuteczniej czyta nasze wpisy i wiadomości, rozpoznaje obraz i odczytuje sentyment naszych wypowiedzi. Czasem mamy wręcz wrażenie, że nas podsłuchuje, kiedy zobaczymy wyjątkowo trafionego i w czas wyświetlonego posta. Nie widziałem też, żeby biznesy lokalne świętowały, kiedy Facebook ogłosił, że ludzie w pobliżu ich biznesu mają większą szansę zobaczyć ich posty, podczas gdy jest to doskonała wiadomość!

Podsumowując, pogódźmy się, że zasięgi są niższe, ale nie oznacza to, że spadną efekty naszych działań marketingowych.

2. Koniec sztucznego ruchu

Innym powodem do świętowania jest ogłoszona przez Instagram parę dni temu czystka fake kont na Instagramie. Podobne rzeczy dzieją się od lat na Facebooku, który z rygorem hiszpańskiej inkwizycji wycina sztuczne konta i fanów, gwarantując nam coraz skuteczniej dotarcie do prawdziwych ludzi.

Walka ze wszystkim, co sztuczne w internecie to prawdziwy wyścig zbrojeń. Jednak jeśli spojrzeć na twarde statystyki, nawet przy rosnącej skali, udaje się nam zachowywać dotarcie do osób zainteresowanych social media marketingiem i do takich osób docieramy skutecznie również bezpłatnie. To zdecydowanie lepsze, niż wyższe zasięgi wśród przypadkowych osób.

3. Zacieranie się granic w ekosystemie Facebooka

Zasięgi będą spadać dalej, bo coraz więcej czasu spędzamy poza Facebookiem. Jednak nasza uwaga pozostaje w ekosystemie jego aplikacji, czyli przede wszystkim na Instagramie, Messengerze i WhatsApp.

Jeszcze kilka miesięcy temu podczas wizyty w Mariusz Łodyga Show wspominałem, że granice między aplikacjami Facebooka zacierają się i jest to jeden z najważniejszych trendów w digitalu.

Tylko od tego czasu, przy pomocy systemu reklamowego Facebook Ads, możemy wyświetlać reklamy na WhatsApp, a formaty kierujące z Facebooka na stronę znacznie upodobniły się do postów na Instagramie, żebyśmy mogli swobodniej przelewać budżety z aplikacji do aplikacji.

Już wkrótce wszystkie linkposty będą kwadratowe. Zaawansowane formaty, takie jak lead ads, trafiają do kolejnych umiejscowień reklamowych, dzięki czemu obniża się nasz koszt za wynik. Jak dla mnie, jest się z czego cieszyć i z optymizmem patrzę w przyszłość.

4. Słowo klucz - mindset

Jeśli skupimy się na spadających zasięgach bezpłatnych i drożejących płatnych oraz połączymy to z awaryjnością Facebooka, łatwo możemy popaść w złość i frustrację. Szkoda mi nawet konkurencji, której wzrasta niepotrzebnie poziom kortyzolu – jestem zwolennikiem pozytywnego spojrzenia na świat.

Osobiście wolę przyglądać się, jak skuteczne w przewidywaniu zachowań stają się algorytmy Facebooka. Mój newsfeed jest coraz czystszy, choć przestałem go aktywnie porządkować.

Dostrzegam też, że nasze możliwości marketingowe rozwijane są na spójny system aplikacji, z których korzysta większość czasu najzamożniejsze 2 mld osób na świecie. Wyświetlić im możemy przeróżne kreacje, które skutecznie zaangażują, skłonią do pozostawienia kontaktu w zgodzie z GDPR, a także sprzedadzą, zachęcą do napisania wiadomości lub wykonania telefonu.

Dlatego uważam, że z zasięgów nigdy nie dało się wycisnąć więcej. 

Jeśli coś mnie niepokoi, to fakt, że zostawiając tyle śladów w internecie, niedługo będziemy kompletnie przewidywalni dla internetowych gigantów, ale to temat na gorącą dyskusję przy zupełnie innej okazji!

Franciszek Georgiew

CEO Social Tigers. Siedem lat temu postawiłem pierwsze kroki w branży reklamowej, bazując na doświadczeniach z dziennikarstwa internetowego. W ciągu dwóch lat przeszedłem w nowej pracy drogę od stanowiska juniorskiego do zarządzania działem social media, tworząc tony wartościowego contentu i prowadząc wiele udanych kampanii.Jestem autorem "Księgi Adsów", a także szkolę zespoły marketingowe w całej Polsce i w każdym typie organizacji.