• Strona główna
  • Jak udostępniać cudze treści w social mediach nie łamiąc przy tym prawa?
Nov 20, 2019

Jak udostępniać cudze treści w social mediach nie łamiąc przy tym prawa?

Nie będzie odkryciem Ameryki stwierdzenie, że osoby decydujące się na prowadzenie profesjonalnego profilu w mediach społecznościowych, powinny wypełniać go przede wszystkim rezultatami własnej twórczości. Tylko w ten sposób wyróżnią się na tle profili już istniejących i mają szansę zbudować wokół siebie zaangażowaną społeczność odbiorców, których raczej nie przyciągnie powielanie treści dostępnych gdzie indziej. Nie oznacza to oczywiście polegania w 100% na sobie, gdyż odpowiednio dobrane treści innych autorów, mogą stanowić ciekawe urozmaicenie i uzupełnienie własnego profilu. Kluczowe w tej materii jest zachowanie umiaru i korzystanie z cudzej twórczości wyłącznie w granicach prawa - wbrew pozorom, nie jest to wcale takie trudne i zazwyczaj nie wiąże się z dodatkowymi wydatkami.

Arkadiusz Szczudło

Utwory leżą na ulicy, czyli o domenie publicznej i wolnych licencjach

Przegląd możliwości legalnego korzystania z dostępnych w sieci utworów należy rozpocząć od ważnej uwagi - opublikowanie danego dzieła w Internecie nie oznacza, że staje się ono własnością wszystkich jego użytkowników, którzy mogą robić z nim wszystko, co im się żywnie podoba.

Akt publikacji nie jest równoznaczny z przeniesieniem autorskich praw majątkowych lub udzieleniem licencji, wobec czego wyłączne prawo do decydowania o losie utworu i jego wykorzystaniu pozostaje przy twórcy. Można zatem z dużą pewnością stwierdzić, że większość utworów dostępnych w Internecie stanowi przedmiot czyichś praw autorskich.

Trzeba jednak zaznaczyć, że ochrona praw przysługujących twórcy nie jest niezmienna przez cały okres istnienia utworu.

Prawa autorskie dzielą się bowiem na osobiste i majątkowe, z których te pierwsze są nieograniczone czasowo i chronią osobistą więź twórcy z utworem (np. jako autor “Pana Tadeusza” zawsze będzie wskazywany Adam Mickiewicz), a drugie gwarantują mu wyłączność na czerpanie materialnych korzyści ze swojej twórczości (np. ze sprzedaży powieści w formie książkowej) przez cały okres jego życia.

Śmierć autora nie jest jednak równoznaczna z wygaśnięciem autorskich praw majątkowych, gdyż przechodzą one na jego spadkobierców i trwają jeszcze przez 70 lat. Dopiero po upływie tego okresu, opisywane prawa wygasają, a utwór staje się częścią domeny publicznej.


Domena publiczna jako taka obejmuje swoim zasięgiem bardzo szeroką gamę utworów powstałych w przeszłości (m.in. obrazy, utwory muzyczne, teksty literackie, zdjęcia, filmy). Z uwagi na fakt wygaśnięcia chroniących je autorskich praw majątkowych, każdy może wykorzystywać je w dowolny sposób (np. poprzez tworzenie przeróbek), w tym także w celach komercyjnych.

Co ważne, jeżeli w wyniku takiego korzystania powstanie utwór zależny (opracowanie), chroniące go autorskie prawa majątkowe będą przysługiwały jego twórcy niezależnie od prawnoautorskiej ochrony oryginału.

Jako przykład takiego utworu można wskazać współczesny obraz „L.H.O.O.Q.” (znany szerzej jako “Mona Lisa z wąsami”) autorstwa Marcela Duchampa, będący opracowaniem klasycznego obrazu Leonarda da Vinci. Mimo iż oryginalna “Mona Lisa” od dawna znajduje się w domenie publicznej, autorskie prawa majątkowe do jej przeróbki wygasną dopiero za wiele lat.

Z uwagi na fakt, że korzystanie z utworów należących do domeny publicznej przyjmuje najczęściej postać korzystania z przedstawiających je zdjęć, warto rozważyć, czy w takim przypadku przeszkodą mogłyby być prawa autorskie przysługujące fotografom.

Przede wszystkim należy stwierdzić, że nie każda fotografia jest utworem i aby zostać za takowy uznana, musi spełniać wymogi określone w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych (m.in. twórczy i indywidualny charakter).

Oznacza to, że fotografia wykonana wyłącznie w celu wiernego odtworzenia oryginału, bez dodatkowego wkładu twórczego (np. obróbki graficznej, doboru nieoczywistej perspektywy), nie będzie utworem podlegającym ochronie prawnej.

Przy dokonywaniu oceny danej fotografii, przydatny może okazać się tzw. test statystycznej jednorazowości, polegający na rozważeniu, czy przypadkowa osoba znajdująca się w podobnych warunkach i dysponująca podobnymi narzędziami co autor (np. aparatem cyfrowym) byłaby w stanie osiągnąć taki sam lub bardzo zbliżony efekt. Jeżeli tak, z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że nie mamy do czynienia z utworem.

Korzystając z utworów znajdujących się w domenie publicznej należy pamiętać o chroniących je autorskich prawach osobistych, które nigdy nie wygasają.

W przypadku opublikowania takiego utworu lub jego przeróbki na własnym profilu, konieczne jest wskazanie autora oryginału oraz jego źródła.

W przypadku korzystania ze zdjęć przedstawiających utwór, które same utworami nie są, warto (w dowód uznania jego pracy) dodać także informację o twórcy i źródle fotografii.