Jun 13, 2019

Case Study: Budowanie społeczności w branży MMA

Martyna Celuch

To miał być eksperyment - chwilowy wzrost napięcia w obwodach kreatywnych u ludzi z pasją do MMA. Jako pasjonatka tej dyscypliny i dziennikarka jednej z redakcji sportów walki, chciałam stworzyć miejsce swobodnej wymiany informacji. Ostatecznie grupa urosła do ponad 16 tysięcy osób, stając się jednym z najważniejszych miejsc otwartej dyskusji o MMA. Jak do tego doszło?

Budowanie społeczności w branży MMA

Dla niewtajemniczonych: MMA jest sportem, sztuką walki, a nie bezmyślnym obijaniem się po twarzach w klatce. Dyscyplina ta budzi sporo kontrowersji i między innymi po to, aby promować jej najlepszą stronę, powstała grupa MMA Polska & Świat.

Trzeba wiedzieć, że branża MMA jest środowiskiem silnie spolaryzowanym. Jeśli masz swoje zdanie na jakiś temat, to możesz być pewien, że znajdzie się przynajmniej dziesięć osób, które spróbują Ci udowodnić niewiedzę, niekompetencję albo brak logiki. A czasem zwyczajnie cię “zhejtują”, dla zasady. 

Żeby jednak nie było, że jest tylko źle - trzeba przyznać, że tak wiernych i długoletnich fanów, jak w MMA, próżno szukać w innych popularnych dyscyplinach. Nawet jeśli jest ich garstka, to trzeba sobie powiedzieć jasno: są po prostu wspaniali.

Do tego - skłonni do dyskusji, wymiany myśli, bardzo aktywni i zaangażowani. I dla nich właśnie warto było stworzyć platformę, na której mogą dyskutować bez konieczności szarpania się z internetowymi trollami i innymi “rycerzami klawiatury”.

Co baba może wiedzieć o MMA?

Uwielbiam to ironiczne pytanie, na które każdy hardkorowy fan MMA (koniecznie płci męskiej) ma tylko jedną odpowiedź: “wracaj do kuchni”. 

Może nie czuję się Joe Roganem w spódnicy, ale zainteresowanie dyscypliną, które przyszło ponad 10 lat temu, zdążyło już zaowocować pewną wiedzą, nie tylko o samym sporcie, ale i o branży. Od połowy 2016 roku działam aktywnie w redakcji InTheCage.pl, piszę newsy, felietony i robię wywiady. 

Kobiet w MMA nie ma wiele, ale te, które miałam przyjemność spotkać, zazwyczaj są również zagorzałymi fankami dyscypliny i wnoszą ciekawy koloryt do zdominowanej przez testosteron branży. Może właśnie to inne spojrzenie pozwoliło mi wypracowanie reguł społeczności, która z powodzeniem funkcjonuje od dwóch lat i liczy już ponad 16 tysięcy członków. 

Od pomysłu do realizacji - zakładamy grupę dla fanów MMA

Pomysł na utworzenie grupy pojawił się spontanicznie, gdy największa organizacja MMA na świecie - UFC - postanowiła po raz drugi nawiedzić nasz kraj i zorganizować tu galę. W ślad za ogłoszeniem UFC Gdańsk powstała grupa, której celem była wymiana newsów i ciekawostek na temat tego wydarzenia. 

Szybko okazało się, że ludzie bardzo pozytywnie zareagowali na nową inicjatywę i zapalili się do jej realizacji. W administrację i moderację zaangażowano początkowo członków dwóch redakcji branżowych oraz kilka osób, które były najbardziej aktywne w grupie. Zasada w tworzącej się w tej sposób społeczności była tylko jedna: za trollowanie i wyzywanie się z innymi członkami grupy był ban. 

Tuż po gali okazało się, że grupa liczy ponad dwa tysiące osób. Powstało pytanie - co dalej?

Zamykamy czy zmieniamy motyw przewodni i działamy dalej? Zapytani o to członkowie grupy zdecydowali, że chcą tworzyć projekt dalej. I wtedy tak naprawdę zaczęła się zabawa! 

Podstawa moderacji - selekcja naturalna

Nie byliśmy pierwszą grupą dla fascynatów MMA na Facebooku, nie będziemy też pewnie ostatnią. Jednak na tle innych wyróżniamy się przede wszystkim atmosferą. Jeśli ktoś szuka wrażeń, soczystych bluzgów pod adresem zawodników, miejsca, gdzie można sobie bezkarnie powyzywać ludzi, to grupy MMA Polska & Świat nie polecam. Jeśli jednak chce się czegoś nauczyć, poznać opinie innych osób, a do tego mieć bezpośredni kontakt ze swoimi ulubieńcami, to zapraszam! 

Pierwszym sygnałem od członków grupy sugerującym, że to właśnie im się podoba, była duża aktywność nakierowana na zgłaszanie niewłaściwych komentarzy, którą zauważyliśmy wraz z innymi moderatorami po 3 miesiącach funkcjonowania. Grupowicze sami pilnowali, aby osoby szukające awantur, były upominane, a w razie recydywy - usuwane ze społeczności. 

Inną ciekawą formą “selekcji naturalnej”, która wynika z charakteru grupy, jest włączanie się w dyskusje przez zawodników MMA, których w grupie mamy bardzo dużo. Poniżej zabawny przykład, jak z “hejtera” postawionego wirtualnie oko w oko z fighterem, wyszedł “fan”:



I co dla mnie osobiście mega ważne - mamy w grupie sporo młodych osób, które przychodzą do nas ze znikomą wiedzą na temat dyscypliny i uczą się, pytają, włączają w rozmowy, poszerzają horyzonty. Z fanów KSW, czyli największej organizacji MMA w Polsce, stają się dodatkowo fanami wielkich międzynarodowych tworów, takich jak UFC, Bellator czy ACA albo poznają lokalnych graczy - małych promotorów działających w Wielkopolsce, na Pomorzu czy na Śląsku. 

Wydaje mi się, że właśnie ten cel tak mocno cementuje społeczność.

Do tego dochodzą jeszcze inne kwestie, które wypracowaliśmy przez dwa lata. Przede wszystkim, mimo że grupę moderują członkowie dwóch redakcji, to każdy może wrzucić do nas post z dowolnej strony. Nikogo nie dyskryminujemy… No, dobrze, z jednym wyjątkiem: nie piszemy o czysto freakowych galach. 

Jest to zasada bardzo mocno egzekwowana przez samych moderatorów i przez grupowiczów. Pamiętam sytuację, gdy z rozpędu zaakceptowałam post z linkiem do YouTube’a, nie sprawdzając go, a był to fragment walki kobiet na takiej właśnie gali i w ciągu 5 minut kilku użytkowników post mi zgłosiło jako niepożądany, a w komentarzach posypały się pytania, dlaczego takie coś trafiło na grupę. Byłam dumna!

Grupa moderuje się w dużej mierze sama, bez udziału administracji i moderatorów. W sytuacjach kryzysowych, gdy ktoś nowy zaczyna wprowadzać zamęt, użytkownicy najczęściej oznaczają moderację, aby ta wyegzekwowała regulamin. 

Regulamin to podstawa

Ciekawa sprawa: przez ponad rok obywaliśmy się bez regulaminu, ale napływ nowych osób spowodował, że trzeba było co jakiś czas przypomnieć, dlaczego grupa nie jest tablicą ogłoszeń dla sklepów, czy miejscem do hejtowania. Co sprawia, że grupowicze chętnie pilnują przestrzegania regulaminu? Jasne zasady, które sprzyjają budowaniu prawdziwej wspólnoty. 

Przytoczę najważniejsze:

1. Podstawowa zasada to szacunek do innych: ludzi z grupy, zawodników, trenerów. 

2. Jeśli chcesz krytykować – rób to! Dyskusja polega również na wypowiadaniu niepochlebnych opinii. Natomiast niedopuszczalne jest wyzywanie osób, z którymi dyskutujesz, albo o których dyskutujesz. Krytykuj sytuację, a nie osobę!

3. Nie wolno publikować reklam, aukcji, konkursów bez wcześniejszego kontaktu z adminami. 

5. Publikowanie linków, zdjęć czy nagrań jest mile widziane, ale zawsze dodajcie coś od siebie – opinię, komentarz, pytanie. 

Regulamin określa również, za co można dostać bana i czy będzie to upomnienie, czy od razu wyrzucenie z grupy.

Restrykcyjnie? Może i tak, ale dzięki takim zasadom mamy dziś społeczność składającą się z ponad 16 tysięcy osób, które właściwie same dbają o komfort dyskusji o MMA. 

Czy wykluczenie pewnych tematów z grupy jest właściwe?

Z jednej strony ograniczamy sobie przecież wzrost społeczności o nowych członków zainteresowanych np. freak’owymi galami. Z drugiej jednak strony warto pamiętać, kogo chcemy mieć na grupie: fanów sportu, czy fanów tego, co ze sportem nie ma wiele wspólnego?

Jak zdobywać nowych członków grupy

Oczywiście, mamy ambicję, aby było nas więcej i więcej. Jak to zrobić? Z doświadczenia mogę powiedzieć, że najlepiej działa marketing szeptany. Często członkowie społeczności sami zapraszają do grupy swoich znajomych. Czasem ich do tego motywujemy konkursami:



Największą atrakcją grupy są tzw. LAJFY, czyli transmisje na żywo prowadzone przez zawodników, podczas których każdy może zadać na żywo pytanie i wejść w bezpośrednią interakcję ze swoim idolem. Gościmy czołówkę MMA, nie tylko z Polski.


Do tego dochodzą organizatorzy, trenerzy, sędziowie. Transmisje te to nasz autorski pomysł, coś wyjątkowego, co bardzo przyciąga nowych członków i wzmacnia więzi. 

Transmisje są promowane zazwyczaj 1-2 dni przed wydarzeniem w grupie oraz w mediach społecznościowych mojej redakcji i zawodników. W zależności od poziomu popularności gościa, jednak taka transmisja powoduje przypływ od 40 do nawet 300 nowych członków. 



Większość z nowych osób zostaje na dłużej, włącznie z samymi zawodnikami i np... członkami ich rodzin. Mamy w rezultacie grupę, w której do dyskusji włączają się takie osoby, jak Marcin Wrzosek (popularny zawodnik KSW) czy mama Janka Błachowicza (czołowego półciężkiego w UFC)!

Poza LAJFAMI grupowicze cenią sobie możliwość współdecydowania o kierunkach rozwoju grupy. Często zatem pytamy o ważne organizacyjne kwestie, np. o to, czy wprowadzić ograniczenie wiekowe dla nowych członków. W takich ankietach bierze udział zawsze spory odsetek grupowiczów, którzy gorąco dyskutują i próbują wypracować wspólne rozwiązanie.


Dzięki swojej pracy w redakcji mamy ułatwiony dostęp do gadżetów z autografami zawodników, zatem często organizujemy konkursy dla członków naszej społeczności. 



I na koniec to, co wydaje mi się najważniejszą sprawą w budowaniu społeczności: personalne podejście i dostępność dla grupowiczów.

Moderacja nie jest anonimowa. Członkowie grupy znają adminów, nie mają oporów aby wywołać ich “do tablicy”, jeśli coś jest nie tak, ale też potrafią pochwalić i podziękować.

Potrzebują czuć, że jest ktoś, kogo można poprosić o rozwiązanie sporu, załatwienie problemu. I właśnie tym przede wszystkim zajmujemy się jako moderatorzy tej społeczności. Już dawno nie musimy sami wyszukiwać i ścigać autorów niepożądanych treści na grupie.

Nasza rola ogranicza się do rozsądnego akceptowania postów, jakie są wrzucane oraz interweniowania, gdy jest to konieczne (serio, nie mamy wcale tak dużo roboty). 


Martyna Celuch

Młodsza specjalistka w dziale social, z kilkuletnim doświadczeniem w roli account managera. Prywatnie - pasjonatka MMA, dziennikarka jednego z największych portali sportów walki.